Ostatnie, deszczowe dni maja spędziliśmy w lesie. Jednym z celów wypadu było sprawdzenie sposobu na lekkie, proste, chociaż może dość radykalne schronienie. Składały się na nie: folia i sznurek, który ją utrzymywał, bądź kilka kawałków drewna jako stelaż. Pod folią było niewiele przestrzeni. Tyle by pomieścić człowieka w pozycji leżącej. Takie sarkofagi sprawdziły się wyśmienicie i cały pobyt uszedł nam prawie na sucho. Warunki były wyśmienite do testów, bo padało ok. dziesięciu godzin. Kuchnia polowa dodawała animuszu, a zabezpieczone ognisko nie wygasło mimo ulewy. Dzięki dla Agaty za odwiedziny i zdjęcia.



Komentarze
Prześlij komentarz